Najpiękniejsze trasy samochodowe we Włoszech – przewodnik po widokowych drogach dla miłośników podróży

0
1
Rate this post

W artykule znajdziesz:

Jak sensownie podejść do roadtripu po Włoszech

Samochodowa podróż po Włoszech kusi wizją pustych, krętych dróg z filmów, zachodu słońca nad morzem i spokojnego popijania espresso na poboczu z widokiem na winnice. Rzeczywistość jest bogatsza: widoki są często dokładnie tak spektakularne, jak obiecują foldery, ale dochodzą do tego korki, problem z parkowaniem, lokalne ograniczenia ruchu i spore koszty. Dobrze zaplanowany roadtrip po Włoszech łączy te dwie strony – pozwala cieszyć się widokami, nie zamieniając całej podróży w logistyczną walkę o miejsce parkingowe.

Najpiękniejsze trasy samochodowe we Włoszech mają jedną wspólną cechę: nie są „przelotówkami”. To drogi, po których jedzie się wolno, często z postojami, najczęściej poza głównymi arteriami. Jeśli celem jest szybki przejazd z Polski do Toskanii czy Apulii, autostrada będzie praktyczniejsza niż najbardziej widokowa trasa w regionie. Gdy natomiast celem jest sam roadtrip po Włoszech – warto z góry założyć krótsze dzienne dystanse i więcej przerw na zdjęcia, spacery i spontaniczne przystanki w małych miasteczkach.

Widoki kontra korki, parkingi i ceny

Mit brzmi: „Wystarczy wybrać najpiękniejsze trasy samochodowe we Włoszech i wszystko samo się ułoży”. Rzeczywistość: im słynniejsza trasa, tym większa szansa na korek, problemy z parkowaniem i wysokie ceny przy samej drodze. Dotyczy to zwłaszcza takich klasyków jak wybrzeże Amalfi, przełęcze alpejskie czy najbardziej pocztówkowe fragmenty Toskanii. Doświadczeni kierowcy planują te odcinki albo bardzo wcześnie rano, albo poza szczytem sezonu (lipiec–sierpień), a do tego szukają alternatywnych miejsc postojowych kilka kilometrów dalej od najpopularniejszych punktów.

Parking w najmodniejszym miasteczku często kosztuje kilka razy więcej niż plac 10–15 minut spacerem od centrum. Do tego dochodzą ograniczenia czasowe, strefy mieszkańców, zakazy zatrzymywania się na „poboczach z widokiem”. Jeśli samochód ma być narzędziem do docierania w piękne miejsca, a nie kulą u nogi, planowanie postoju jest równie ważne jak wybór samej trasy. Szczególnie w pobliżu nadmorskich klifów i średniowiecznych centrów miast.

Jazda dla samej drogi kontra transport z punktu A do B

Roadtrip po Włoszech można zorganizować na dwa zupełnie różne sposoby. Pierwszy: szybki przejazd autostradami między dużymi atrakcjami, a widokowe odcinki traktowane są jako „bonus” po drodze. Drugi: głównym celem są właśnie włoskie drogi widokowe – z noclegami w mniejszych miejscowościach, krótkimi dziennymi dystansami i dużą elastycznością planu.

Dobrze działa mieszanka obu podejść: dłuższe przeloty w mniej interesujących krajobrazowo fragmentach kraju (np. odcinki autostradowe w głębi Niziny Padańskiej) i przeplatanie ich celowo zaplanowanymi odcinkami scenicznymi w górach, nad morzem czy między wzgórzami Toskanii. Ważne jest jedno: na „drogę widokową” trzeba mieć czas. Objazdówka po Toskanii lub wybrzeże Amalfi samochodem wymagają innego tempa niż przejazd z Warszawy do Bolonii.

Dopasowanie trasy do stylu podróżowania

Piękna droga nie wygląda tak samo w oczach każdego kierowcy. Zapalony fan ciasnych zakrętów i przełęczy będzie zachwycony serpentynami Alp i Dolomitów, a rodzina z małymi dziećmi po godzinie krętej jazdy zacznie szukać prostszej alternatywy. Z kolei para nastawiona na klimat małych miasteczek chętniej wybierze łagodnie pofalowane krajobrazy Toskanii niż wysokogórskie przełęcze pełne motocykli i rowerzystów.

Przykładowo:

  • Rodzina z dziećmi – krótsze dzienne odcinki (100–200 km), częste przerwy na place zabaw, plaże czy basen; mniej przełęczy, więcej łagodnych dróg i miejsc na piknik.
  • Para nastawiona na klimat i gastronomię – objazdówki po Toskanii, Umbrii, Langhe w Piemoncie, wybrzeże Ligurii; krótkie odcinki, dużo czasu na miasteczka, winnice, restauracje.
  • Zapalony kierowca / motocyklista – malownicze przełęcze alpejskie, boczne drogi w Dolomitach, serpentyny Kalabrii czy Sycylii; ważna jest techniczna przyjemność z jazdy.
  • Solo podróżnik – większa elastyczność, ale też większa odpowiedzialność za bezpieczeństwo i kondycję; rozsądne limity dziennej jazdy, zwłaszcza w upale.

Mit: „Każdy zachwyci się tą samą trasą”. W praktyce część osób marzy o spokojnej Toskanii objazdówce, inni po tygodniu na krętych drogach mówią: „nigdy więcej”. Dobrze działa jedno ćwiczenie: rozpisać, co ma być ważniejsze – jazda, widoki, zwiedzanie miast, plażowanie, gastronomia – i pod to dobierać regiony.

Północ, środek, południe – krótki przegląd regionów pod roadtrip

Włoskie drogi widokowe rozkładają się dość logicznie geograficznie:

  • Północ – góry: Alpy, Dolomity, jeziora (Como, Garda, Maggiore), kręte przełęcze, alpejskie doliny. Krajobrazowo spektakularnie, ale ruch bywa intensywny, szczególnie w weekendy i w wakacje.
  • Środek – wzgórza: Toskania, Umbria, Marche, część Lacjum. Mniej skrajne przewyższenia, łagodne zakręty, miasteczka na wzgórzach, winnice i gaje oliwne. Idealne na spokojny roadtrip po Włoszech, szczególnie dla osób, które nie lubią wysokości.
  • Południe – wybrzeża i mniej zatłoczone drogi poza sezonem: Apulia, Kalabria, Basilicata, Sycylia, Sardynia. Widoki na morze, klify, białe miasteczka. Ruch często mniejszy niż na północy, choć w sierpniu południe potrafi stanąć w korku głównie przez lokalnych turystów.

Przygotowanie do podróży samochodem po Włoszech – zasady gry

Najpiękniejsze trasy samochodowe we Włoszech same w sobie nie wystarczą, jeśli zabraknie podstaw: dokumentów, znajomości przepisów i świadomości lokalnego stylu jazdy. Kilka formalnych spraw i praktycznych nawyków potrafi zaoszczędzić sporo stresu i pieniędzy.

Dokumenty, przepisy, styl jazdy Włochów

Do legalnej jazdy po Włoszech potrzebne są:

  • ważne prawo jazdy (polskie jest akceptowane w całej UE),
  • dokument pojazdu (dowód rejestracyjny lub karta pojazdu),
  • ważne ubezpieczenie OC (zielona karta nie jest wymagana, ale polisa musi obejmować Włochy),
  • w przypadku auta nieswojego – pisemne upoważnienie właściciela (najlepiej po angielsku lub włosku),
  • przy aucie firmowym – dokument potwierdzający, że kierowca ma prawo nim podróżować za granicę.

Jeśli chodzi o przepisy, kluczowe są ograniczenia prędkości:

  • autostrady: zazwyczaj 130 km/h (czasem 110 przy gorszej pogodzie lub pracach drogowych),
  • drogi ekspresowe: najczęściej 110 km/h,
  • drogi pozamiejskie: 90 km/h (lokalnie mniej),
  • obszary zabudowane: 50 km/h, choć w praktyce często 30 km/h w historycznych centrach i strefach uspokojonego ruchu.

Limit alkoholu to z reguły 0,5 promila, ale dla kierowców zawodowych i młodych (prawo jazdy krócej niż 3 lata) obowiązuje 0,0. W praktyce przy roadtripie, szczególnie w górach i na wąskich drogach nadmorskich, bezpieczniej traktować ten limit jak nieprzekraczalne zero.

Mit: „Włosi jeżdżą kompletnie bez zasad”. W praktyce jeżdżą dynamicznie, z dużą wiarą w swoje umiejętności, ale zasady istnieją – tylko bywają interpretowane bardziej elastycznie niż w Polsce. Światła awaryjne potrafią oznaczać: „zwalniam, bo korek”, kierunkowskaz włączony może być dopiero w momencie zmiany pasa, a utrzymywanie minimalnego odstępu z tyłu to dla wielu pojęcie abstrakcyjne. Dobra reakcja to spokój i przewidywalność: płynna jazda, sygnalizowanie zamiaru wcześniej niż później, unikanie gwałtownego hamowania „z zasady”.

Auto własne czy wynajem na miejscu

Decyzja o tym, czy jechać na roadtrip po Włoszech własnym autem, czy wynajętym na miejscu, wpływa na cały przebieg podróży. Własny samochód daje pełną kontrolę nad stanem technicznym, pakownością i wygodą, ale trzeba go dowieźć na miejsce, pokonać kilkaset–kilka tysięcy kilometrów w jedną stronę, zapłacić za paliwo, opłaty drogowe po drodze i liczyć się ze zmęczeniem kierowcy.

Z kolei wynajem auta we Włoszech skraca czas dotarcia w ciekawe regiony – do Neapolu, Bari, Katanii czy Olbii można dolecieć samolotem i stamtąd ruszyć w objazd. Auto z wypożyczalni bywa mniejsze niż własne, mniej pakowne, ale daje swobodę wyboru klasy pojazdu pod konkretną trasę (np. mniejsze auto na wąskie uliczki wybrzeża Amalfi zamiast dużego SUV-a).

Na co uważać przy wynajmie samochodu we Włoszech

Wynajmując auto na roadtrip po Włoszech, warto przejść przez odbiór samochodu możliwie „po wojskowemu”. Szybkie machnięcie podpisu przy ladzie często kończy się dodatkowymi kosztami po powrocie do domu. Kluczowe elementy:

  • Dokładne oględziny nadwozia – każda rysa, wgniotka, odprysk na szybie powinny być zaznaczone w protokole. Włosi parkują ciasno, a miejskie auta żyją trudne życie. Brak adnotacji może oznaczać, że „nowa” rysa zostanie przypisana właśnie do Ciebie.
  • Sprawdzenie opon i świateł – szczególnie przed trasami górskimi i nocną jazdą. Stan ogumienia ma ogromne znaczenie na mokrej serpentynie.
  • Polityka paliwowa – najczęściej „pełny–pełny”, ale zdarzają się inne warianty. Niespodzianki przy oddaniu auta kosztują więcej niż zatankowanie na zewnętrznej stacji.
  • Ubezpieczenie – podstawowe OC/AC często ma wysoki udział własny. Warto mieć świadomość, ile maksymalnie dopłacisz w razie szkody, oraz czy polisa obejmuje np. uszkodzenia dachu, podwozia czy szyb.
  • Przekraczanie granic / inne regiony – niektóre wypożyczalnie ograniczają wyjazd auta poza Włochy lub nakładają dopłaty. Przy trasach przez Alpy lub z wylotem w jednym mieście, a oddaniem auta w innym, regulamin trzeba przeczytać naprawdę uważnie.

Mit: „Najtańsza oferta z porównywarki to zawsze najlepszy wybór”. Rzeczywistość: niska cena bazowa często oznacza wyższy udział własny w szkodzie, drogie dodatkowe ubezpieczenia na miejscu albo restrykcyjne zasady paliwowe. Niekiedy trochę wyższa stawka dzienna u renomowanej firmy wychodzi taniej w rozliczeniu całościowym.

Logistyka na włoskich drogach – autostrady, opłaty, strefy ograniczonego ruchu

Nawet najpiękniejsze trasy samochodowe we Włoszech zazwyczaj łączą się z fragmentami mniej efektownymi, ale kluczowymi logistycznie: autostradami, drogami krajowymi, dojazdami do miast. Do tego dochodzi słynne włoskie ZTL oraz system fotoradarów. Dobra znajomość „zasad gry” pozwala uniknąć niespodziewanych rachunków po powrocie.

Autostrady, drogi krajowe i lokalne – co wybrać i kiedy

System autostrad we Włoszech jest rozbudowany i w większości płatny. Działa na zasadzie bramek: wjeżdżasz na autostradę, pobierasz bilecik (lub sygnał Telepass), a przy zjeździe płacisz za przejechany odcinek. Można płacić gotówką lub kartą, często także kartami zbliżeniowymi. Telepass to elektroniczny system opłat – wygodny, ale przy wynajętym aucie wiąże się z dodatkowymi opłatami serwisowymi.

Przybliżony koszt odcinka rzędu kilkuset kilometrów bywa odczuwalny, ale w zamian zyskujesz czas i względny spokój. Jeśli celem jest dotarcie z północy na południe Włoch w rozsądnym czasie, autostrada jest praktycznie koniecznością. Z drugiej strony, trasa samochodowa Włochy realizowana wyłącznie po autostradach mija się z ideą widokowych dróg.

Opłaty drogowe, fotoradary i ograniczenia prędkości w praktyce

Na mapie trasa wygląda prosto, w rzeczywistości budżet potrafią zepsuć opłaty i mandaty. Autostrady są wygodne, ale oprócz bramek płatnych pojawiają się odcinki z ryczałtową opłatą za przejazd tunelem czy mostem, szczególnie w północnej części kraju i w rejonach alpejskich.

Fotoradary we Włoszech przyjmują dwie główne formy:

  • stacjonarne „skrzynki” – pomarańczowe lub szare, często opisane jako autovelox, ustawione zarówno w miastach, jak i na drogach pozamiejskich,
  • systemy odcinkowego pomiaru prędkości – na autostradach oznaczone jako Tutor, mierzą średnią prędkość między dwoma punktami.

Mit: „Włosi nie przestrzegają przepisów, więc radary są tam tylko na pokaz”. Rzeczywistość: mandaty docierają także do zagranicznych kierowców, często po kilku miesiącach przez pośredników, a kwoty rosną, jeśli nie zostaną zapłacone w terminie. Na systemach odcinkowego pomiaru prędkości kierowcy zazwyczaj zwalniają – to dobry sygnał, że znak „Tutor” za moment się pojawi.

Do tego dochodzi charakterystyczne ograniczenie prędkości na krętych drogach lokalnych. Znak pokazuje 50–70 km/h, ale realnie, przy serpentynach i wąskich zakrętach, komfortowa prędkość bywa niższa. Lepiej jechać zgodnie z intuicją i warunkami, niż kurczowo trzymać się cyfr z tablic, szczególnie na wybrzeżach i w górach.

ZTL – strefy ograniczonego ruchu w miastach

Jednym z najczęstszych źródeł mandatów po powrocie z Włoch są strefy ZTL (zona a traffico limitato). To zazwyczaj historyczne centra miast, gdzie wjazd jest ograniczony do mieszkańców, komunikacji miejskiej, dostaw lub pojazdów z pozwoleniem. Strefy są oznaczone tablicami, a wjazdu pilnuje kamera – nie ma szlabanu, dźwięków alarmowych ani patrolu policji, po prostu system rejestruje tablicę rejestracyjną.

W praktyce oznacza to kilka rzeczy:

  • nawigacje samochodowe i część aplikacji nie zawsze respektują ZTL; zdarza się prowadzenie „na skróty” prosto pod kamerę,
  • hotele w centrach często oferują zgłoszenie numeru rejestracyjnego do systemu miasta, ale trzeba to zrobić z wyprzedzeniem,
  • godziny działania ZTL bywają różne – niekiedy obowiązuje tylko w określonych godzinach dnia lub tygodnia.

Dobry nawyk: przed rezerwacją noclegu w historycznym centrum sprawdzić, czy można legalnie pod niego podjechać. Czasem lepszym rozwiązaniem jest parking wielopoziomowy poza ZTL i spacer z bagażem albo krótki przejazd taxi.

Dobrym źródłem inspiracji do ułożenia własnej trasy jest aktualizowany Blog Turystyczny – Podróże, Atrakcje turystyczne, gdzie można zestawić swoje pomysły z doświadczeniami innych podróżników i uniknąć kilku typowych rozczarowań.

Mit: „Jak wjadę tylko na chwilę, nikt się nie zorientuje”. System nie rozróżnia „chwilę” od dłuższego postoju – liczy się sam fakt wjazdu do strefy bez zezwolenia, a kamery pracują bez przerwy.

Parkowanie – miasta, miasteczka, małe porty

Kto planuje roadtrip po Włoszech z częstymi postojami w miasteczkach, ten prędzej czy później zderzy się z kolorową rzeczywistością linii parkingowych. Kolor oznacza nie tylko to, czy parkowanie jest płatne, ale też kto ma prawo tam stanąć.

  • Białe linie – miejsca darmowe, czasem z ograniczeniem czasowym (dysk parkingowy za szybą, oznaczenie na znaku),
  • Niebieskie linie – miejsca płatne, z parkomatami lub aplikacją, stawki zależne od lokalizacji,
  • Żółte linie – miejsca zarezerwowane (mieszkańcy, osoby z niepełnosprawnością, dostawy), dla turysty z wypożyczonym autem zasadniczo „poza zasięgiem”.

W małych portach i kurortach nadmorskich latem sytuacja bywa napięta: miejsc jest za mało, a ceny rosną wraz z temperaturą. Nocny parking w pobliżu plaży potrafi kosztować tyle, co sensowny obiad. Czasem rozsądniejsza jest kombinacja: darmowe lub tańsze miejsce nieco wyżej w mieście + krótka podróż lokalnym autobusem lub spacer.

W części miejscowości (np. Cinque Terre, wybrzeże Amalfi) hotele oferują własne miejsca parkingowe lub współpracują z prywatnymi parkingami. Te oferty wyglądają drogo, ale jeśli policzyć nerwy, czas krążenia i ryzyko mandatu za złe parkowanie, różnica finansowa bywa mniejsza, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Paliwo, stacje benzynowe i oznaczenia

Tankowanie we Włoszech to osobny rozdział logistyki. Stacje dzielą się na obsługowe i samoobsługowe, a w ramach jednej stacji często funkcjonują oba warianty – z różnymi cenami.

  • „Servito” – obsługa nalewa paliwo, cena za litr jest wyższa, ale nie trzeba wysiadać z auta (przydatne przy złej pogodzie lub nocą),
  • „Self” – samoobsługa, zazwyczaj wyraźnie niższa cena, płatność w automacie lub przy dystrybutorze.

Podstawowe oznaczenia paliw:

  • Benzina / Sans Piombo – benzyna bezołowiowa, odpowiednik „95”,
  • Gasolio – olej napędowy,
  • GPL – autogaz, nie na każdej stacji, ale stosunkowo dobrze dostępny.

Część stacji, szczególnie tych przy mniejszych drogach, w porze sjesty potrafi przejść w tryb „tylko automat”. Przy płatności gotówką automat często przyjmuje tylko banknoty i nie wydaje reszty – zamiast tego drukuje kupon do wykorzystania na tej samej stacji. Dobrze mieć drobniejsze nominały, a przy dłuższych trasach nie schodzić poniżej 1/4 baku, bo na niektórych odcinkach autostrad i dróg górskich stacje są rzadziej niż w Polsce.

Nawigacja – aplikacje, mapy offline i realia wąskich uliczek

Elektroniczna nawigacja ułatwia roadtrip po Włoszech, ale nie rozwiązuje wszystkiego. W historycznych centrach sygnał GPS odbija się od budynków, a w tunelach i wąwozach zdarzają się znaczne opóźnienia. Do tego część aplikacji nie odróżnia w pełni dróg dla ruchu lokalnego lub ograniczeń tonażowych.

Przydatny zestaw na trasę to:

  • aplikacja z mapami offline (np. na wypadek słabego zasięgu w górach lub na wyspach),
  • podgląd trasy „z góry” przed wyjazdem – szczególnie pod kątem ZTL i ewentualnych wąskich przejazdów,
  • papierowy szkic najważniejszych odcinków, jeśli planujesz jechać na wyspy lub w rejony z kiepskim internetem.

Mit: „Jak nawigacja coś pokazuje, to da się tam przejechać”. W małych miasteczkach w Toskanii czy na południu drogi oznaczone na mapie jako „przejezdne” w praktyce bywają ślepe, prywatne lub tak wąskie, że mijanka dwóch samochodów jest niewykonalna. Tonka zasada: jeśli lokalni kierowcy daną ulicą nie jeżdżą, to może nie jest to dobry pomysł dla auta z bagażami.

Klasyka klasyki – wybrzeże Amalfi i okolice Neapolu

Wybrzeże Amalfi uchodzi za jedną z najpiękniejszych tras samochodowych we Włoszech. Droga SS163 łączy Sorrentynę z Amalfi i dalej z Salerno, wijąc się między morzem a niemal pionowymi ścianami skał. Do tego dochodzą boczne odnogi w głąb lądu, widoki na zatokę Neapolitańską, wyspy Capri i Ischia oraz miasteczka przyklejone do zboczy.

Droga SS163 – realia jazdy po „pocztówkowej” trasie

Na zdjęciach SS163 wygląda jak sen każdego kierowcy: turkusowe morze, kolorowe domy, serpentyny. Na miejscu wychodzi na jaw druga strona medalu – ruch, autobusy turystyczne, skuterzyści oraz brak poboczy. Droga jest wąska, często bez miejsca na ucieczkę. Zakręty są ciasne, widoczność ograniczona, a lokalni kierowcy znają ją na pamięć.

W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Trasa śladami Etrusków – tajemnice pre-Rzymian.

Żeby przejazd nie zamienił się w próbę nerwów, pomaga kilka zasad:

  • jazda poza szczytem sezonu – wiosna (kwiecień–maj) i jesień (wrzesień–październik) to znacznie mniejszy ruch niż w lipcu i sierpniu,
  • unikanie godzin szczytu – w ciągu dnia zatłoczenie rośnie, cześć osób wybiera przejazd wcześnie rano lub bliżej zachodu słońca,
  • trzymanie się swojego pasa – nawet przy pokusie „ucięcia” zakrętu; autobusy naprawdę zajmują całą szerokość jezdni na łukach,
  • korzystanie z zatoczek – do przepuszczania szybszych za Tobą, a nie do zatrzymywania się na długie sesje zdjęciowe.

Mit: „Wybrzeże Amalfi najlepiej zobaczyć z własnego auta”. Dla części osób to prawda, dla wielu – niekoniecznie. Z perspektywy kierowcy duża część uwagi idzie w skupienie na drodze, a zdjęcia i widoki najlepiej podziwia się z punktów widokowych, tarasów i boat tourów. Często lepszym pomysłem jest połączenie jednego przejazdu autem z korzystaniem z komunikacji morskiej i autobusów.

Parkowanie na wybrzeżu Amalfi – ceny, pułapki, alternatywy

W Positano, Amalfi czy Ravello parkowanie jest największym wyzwaniem logistycznym. Miejsc jest mało, ceny są wysokie, a rezerwacja miejsca parkingowego w sezonie bywa tak samo ważna jak rezerwacja noclegu.

W praktyce najczęściej masz do wyboru:

  • parkingi prywatne i hotelowe – drogie, ale przewidywalne; w Positano dzienny koszt potrafi kilkukrotnie przebić cenę parkingu w małym włoskim miasteczku w głębi lądu,
  • publiczne parkingi z parkomatami – limity czasowe, szybkie zapełnianie się,
  • nocleg w miejscowościach „zapleczowych” – np. w mniejszym miasteczku w górach czy w rejonie Sorrentu, skąd można dojechać autobusem lub łodzią.

Dobrym manewrem jest zostawienie auta w Sorrento, Salerno albo w jednym z mniejszych miasteczek na skraju wybrzeża i zwiedzanie samej „pocztówkowej” części przy pomocy autobusów SITA i promów. Autobusy jeżdżą dość często, a widoki z wysokiej szyby nad klifem bywają lepsze niż zza kierownicy.

Neapol – chaos kontrolowany i bramy do wycieczek

Neapol sam w sobie jest fascynującym, ale wymagającym miastem dla kierowcy. Wąskie uliczki, agresywny styl jazdy, skutery wszędzie i często kreatywna interpretacja przepisów. Do tego dochodzi gęsta sieć ZTL w centrum oraz spory deficyt miejsc parkingowych.

Dlatego wiele osób robi tak:

  • zostawia auto na strzeżonym parkingu lub w garażu hotelowym poza ścisłym centrum,
  • porusza się po mieście pieszo i komunikacją miejską,
  • traktuje Neapol głównie jako bazę wypadową – do Wezuwiusza, Pompejów, Herkulanum, na wybrzeże Amalfi czy na wyspy.

Mit: „W Neapolu na pewno ukradną samochód”. Kradzieże się zdarzają, ale ich obraz jest często przerysowany. Znacznie częstsze są drobne uszkodzenia przy parkowaniu „na styk”, otarcia zderzaków czy porysowane drzwi. Dlatego jeśli wynajmujesz auto, sensowne jest wykupienie rozsądnego ubezpieczenia i korzystanie z płatnych, pilnowanych parkingów zamiast zostawiania samochodu na ulicy na kilka dni.

Polecane odcinki i kombinacje tras w okolicach Neapolu

Zamiast traktować Neapol i wybrzeże Amalfi jako jedną wielką, męczącą pętlę, można ułożyć sobie kilka krótszych, tematycznych przejazdów:

  • Neapol – Pompeje – Sorrento: stosunkowo prosta trasa, z autostrady na południe i dalej drogą SS145. Idealna na dzień z archeologią i finałem nad morzem. Auto zostawiasz na jednym z parkingów przy wejściu do Pompejów, potem jedziesz dalej do Sorrento na nocleg.
  • Sorrento – Positano – Amalfi – Ravello – Salerno: klasyczny odcinek SS163, warto rozbić go na cały dzień z przerwami w miasteczkach zamiast „odhaczać” wszystko w trzy godziny. Kto nie czuje się pewnie, może zamiast pełnej pętli zrobić tylko Sorrento–Positano i wrócić tą samą drogą, a dalszą część wybrzeża zobaczyć z promu.
  • Salerno – Paestum – Cilento: mniej znane, za to spokojniejsze południe od Salerno. Antyczne ruiny Paestum, plaże i drogi z widokiem na morze bez natężenia ruchu typowego dla Amalfi. Dobry kierunek dla osób, które po jednym dniu na SS163 czują przesyt.
Widok z lotu ptaka na krętą drogę nad miasteczkiem na Wybrzeżu Amalfi
Źródło: Pexels | Autor: Matteo Parisi

Toskania za kierownicą – wzgórza, cyprysy i drogi jak z filmu

Toskania to przeciwieństwo wybrzeża Amalfi pod jednym względem: zamiast klifów nad morzem są miękkie wzgórza i szerokie panoramy. Nie ma też tak intensywnego ruchu, ale pojawiają się inne wyzwania – szutry, wąskie „biało-ziemne” drogi i nawigacja prowadząca na skróty przez czyjeś podwórko.

Chianti – między Florencją a Sieną

Region Chianti kojarzy się głównie z winem, lecz dla kierowcy to przede wszystkim przyjemne, kręte drogi wśród wzgórz, winnic i kamiennych miasteczek. Dwie klasyczne trasy to:

  • SR222 (Chiantigiana) – łączy Florencję z Sieną, biegnąc przez Greve in Chianti, Radda, Castellina; asfalt dobrej jakości, mnóstwo punktów widokowych i winiarni przy drodze,
  • lokalne drogi między miasteczkami – zwykle węższe, ale spokojniejsze, świetne do powolnego „zgubienia się” na kilka godzin.

Rytm dnia najlepiej ustawić tak, żeby nie jechać najciekawszych odcinków w południowym skwarze. Do tego dochodzi kwestia degustacji – ktoś musi nie pić. Popularne rozwiązanie to nocleg w jednym agriturismo i eksplorowanie okolicy krótkimi pętlami, zamiast codziennej zmiany bazy.

Mit: „Chianti to jedna droga i trzy winiarnie”. W praktyce sieć lokalnych dróg jest gęsta. Łatwo znaleźć alternatywę dla głównego szlaku, jeśli na SR222 robi się tłoczno w sezonie. Duży plus – nawet niewielkie objazdy potrafią być równie malownicze jak „kanoniczna” trasa.

Crete Senesi i Val d’Orcia – „pocztówka z Toskanii”

Na południe od Sieny zaczynają się krajobrazy znane z kalendarzy: pofalowane wzgórza, domy na szczytach, rzędy cyprysów. Dwa kluczowe rejony to Crete Senesi i Val d’Orcia.

Najbardziej znane odcinki drogowe to:

  • SS2 (Via Cassia) i boczne drogi w stronę Pienzy i Montalcino – wygodny asfalt, szerokie panoramy, dobre punkty na krótkie postoje zdjęciowe,
  • SP146 między San Quirico d’Orcia a Pienzą – klasyk filmowo-reklamowy, kilka miejsc z ikonami Toskanii (zagajniki cyprysów, samotne wille na wzgórzu),
  • szutrowe „strade bianche” – białe drogi gruntowe, coraz bardziej popularne wśród kolarzy i fotografów.

Jazda „strade bianche” to przygoda, ale wymaga zdrowego rozsądku. Autem z niskim zawieszeniem, na pełnym bagażu i z oponami podmiejskimi lepiej nie zapuszczać się za daleko na odcinki po deszczu. Suchą wiosną czy jesienią to często przyjemny, spokojny szuter – o ile trzymasz prędkość w ryzach.

Mit: „Każda biała droga jest przejezdna jak leśny dukt”. Zdarzają się odcinki rozmyte przez ulewy, z głębokimi koleinami lub kamieniami wystającymi na tyle mocno, że można uszkodzić miskę olejową. Kto nie lubi niespodzianek, zostaje przy asfaltowych drogach lokalnych – widoki są równie dobre.

Parkowanie w toskańskich miasteczkach

Wiele średniowiecznych miasteczek (Pienza, Montepulciano, Montalcino, San Gimignano) ma historyczne centra, do których nie wjedziesz autem bez pozwolenia. Standardowy schemat to:

  • duży parking (lub kilka mniejszych) pod murami miasta, oznaczony jako P1, P2 itd.,
  • opłata godzinowa w parkomacie lub budce, zwykle wciąż niższa niż w dużych miastach,
  • kilkuminutowy spacer pod górę do starówki.

Kierowanie się tablicami „Centro storico” to prosty sposób na wjazd do ZTL. Lepiej szukać znaków „Parcheggio” na obrzeżach i od razu tam zjechać. Zdarzają się też darmowe lub tańsze parkingi nieco dalej od centrum – wtedy kilka minut spaceru oszczędza zarówno pieniądze, jak i nerwy.

Jedno praktyczne doświadczenie: przyjazd do popularnego miasteczka tuż przed zachodem słońca to walka o ostatnie wolne miejsca. Warto obrócić dzień – zwiedzić starówkę z rana, a popołudnie poświęcić na mniej oblegane drogi między wioskami.

Północne jeziora – górskie serpentyny i eleganckie miasteczka

Rejon jezior Como, Garda czy Maggiore to zupełnie inny klimat niż Toskania. Zamiast falujących pól pojawiają się strome zbocza, tunele, wąskie drogi przy samej wodzie i alpejskie przełęcze w tle. Dla kierowców lubiących połączenie gór i wody to jeden z ciekawszych regionów we Włoszech.

Jezioro Como – wąsko, pięknie, momentami ciasno

Wzdłuż brzegów jeziora Como biegną drogi, które łączą eleganckie miasteczka (Bellagio, Menaggio, Varenna). Klasyczne odcinki to:

  • SS583 Lecco – Bellagio – droga blisko wody, liczne zakręty, mijanki z autobusami, ale widoki wynagradzają wysiłek,
  • SS340 Como – Menaggio – Dongo po zachodniej stronie jeziora – częściej zabudowana, z tunelami i fragmentami o bardziej „miejskim” charakterze.

Trzeba liczyć się z tym, że spora część drogi wiedzie między skałą a wodą, bez pobocza. W sezonie ruch bywa intensywny, a lokalne autobusy wykorzystują centymetry asfaltu do ostatniego kawałka. Auto kompaktowe prowadzi się tutaj spokojniej niż duży SUV.

Mit: „Jezioro Como najlepiej objechać dookoła jednego dnia”. Owszem, da się, ale wtedy spędzasz więcej czasu w aucie niż na brzegu. Przyjemniejsza strategia to zaplanowanie 2–3 odcinków połączonych promami. Rejs statkiem z autem to dobry sposób na odpoczynek od serpentyn i zobaczenie brzegu z innej perspektywy.

Jezioro Garda – południe rodzinne, północ dla kierowców

Garda jest zróżnicowana: południowy brzeg jest płaski, zabudowany i rodzinny, północny – wciśnięty między góry, z dramatycznymi ścianami skalnymi wpadającymi do wody.

Dwa zupełnie różne typy tras:

  • wschodni brzeg (SS249) – między Peschiera del Garda a Malcesine; bardziej „nadmorski” charakter, sporo miasteczek, plaże, kempingi, korki w sezonie,
  • północny odcinek między Riva del Garda a Torbole i dalej na południe – strome skały, tunele wykute w zboczu, wiatr popularny wśród surferów i żeglarzy.

Dla kierowców lubiących bardziej „górski” klimat ciekawa jest kombinacja: Riva del Garda – Lago di Ledro – przełęcze w stronę Trentino. Krótkie, ale treściwe odcinki serpentyn pozwalają odetchnąć od turystycznego zgiełku nad samym jeziorem.

Jeśli planujesz wjazd do miasteczek takich jak Sirmione, sytuacja z parkowaniem przypomina wybrzeże Amalfi w miniaturze: niewiele miejsc, wysokie ceny, najlepiej przyjechać wcześnie rano lub pod wieczór. Czasem wygodniej zostawić auto nieco dalej i dojść spacerem wzdłuż jeziora.

Dolomity – górskie przełęcze dla miłośników serpentyn

Dolomity to raj dla osób, które naprawdę lubią prowadzić: wąskie drogi, wielokrotne zakręty, strome podjazdy i zjazdy. Krajobraz jest surowy i widowiskowy, a różnice wysokości potrafią dać w kość zarówno kierowcy, jak i hamulcom.

Klasyczne przełęcze – Sella, Gardena, Pordoi i spółka

Wokół masywu Sella można przejechać pętlę znaną jako „Sella Ronda”. Zimę opanowują narciarze, ale latem i jesienią trasa jest otwarta dla samochodów, motocykli i rowerzystów szosowych. Typowa pętla obejmuje przełęcze:

  • Passo Gardena,
  • Passo Sella,
  • Passo Pordoi,
  • Passo Campolongo.

Na każdej z nich trzeba się liczyć z licznymi zakrętami o ciasnym promieniu, wyprzedzaniem rowerzystów oraz potencjalnymi remontami nawierzchni. W zamian dostajesz panoramy, które ciężko porównać z czymkolwiek innym – ostre turnie, zielone hale, śnieg na szczytach nawet późnym latem.

Tempo jazdy narzucają najsłabsi uczestnicy ruchu: kampery, autobusy wycieczkowe lub grupy rowerzystów. Agresywne wyprzedzanie to prosty sposób na spotkanie z autem jadącym z naprzeciwka na zakręcie bez widoczności. Lepiej przyjąć, że przejechanie 100 km w Dolomitach zajmie więcej czasu niż sugeruje to nawigacja.

Warunki pogodowe i sezon w górach

Dolomity potrafią zaskoczyć. Jeszcze rano słońce i +20°C w dolinie, a kilka godzin później na przełęczy może spaść grad lub gęsta mgła. Kilka spraw ułatwia życie:

  • sprawdzenie aktualnych komunikatów o zamknięciach przełęczy (szczególnie wiosną i jesienią),
  • rezerwa czasowa na objazdy – jeśli jedna droga jest zamknięta, alternatywa bywa długa,
  • umiejętne korzystanie z biegów silnika przy zjazdach – żeby nie „spalić” hamulców.

Mit: „Latem w Dolomitach jest zawsze sucho i ciepło”. Nawet w lipcu burze popołudniowe nie należą do rzadkości, a w wyższych partiach temperatura potrafi spaść gwałtownie. Jeżeli planujesz dłuższy dzień objazdu przełęczy, zabierz coś cieplejszego, nawet jeśli w dolinie panuje upał.

Parkingi i krótkie trekkingi z trasy

W przeciwieństwie do wielu innych regionów Włoch, w Dolomitach sensownie jest łączyć jazdę z krótkimi spacerami. Wzdłuż głównych dróg i przy przełęczach znajdują się parkingi startowe do szlaków:

  • część jest płatna (automaty biletowe lub budki z obsługą),
  • czasem pobierana jest opłata za wjazd do doliny (np. w bardziej popularnych miejscach),
  • przy większych parkingach funkcjonują schroniska z zapleczem gastronomicznym.

Realny scenariusz: przejazd jedną przełęczą, krótki trekking 1–2 godziny z widokiem na dolinę, powrót do auta i przejazd kolejnym odcinkiem. Liczenie na to, że da się „objechać wszystkie przełęcze w jeden dzień i jeszcze pochodzić po górach” zwykle kończy się zmęczeniem zamiast przyjemności.

Sycylia za kółkiem – między Etną, morzem i starymi miastami

Sycylia kusi zestawem atrakcji: wulkany, barokowe miasta, plaże, małe miasteczka na wzgórzach. Drogi są zróżnicowane – od niezłych autostrad po lokalne odcinki z dziurami i osuwiskami. Styl jazdy bywa bardziej „południowy” niż na północy kraju.

Na koniec warto zerknąć również na: Aquaparki, delfinaria i zoo – gdzie z dziećmi? — to dobre domknięcie tematu.

Wschodnia Sycylia – Etna, Taormina, Syrakuzy

Odcinek między Mesyną a Syrakuzami oferuje ciekawą kombinację krajobrazów. Kilka tras zasługuje na uwagę:

  • autostrada A18 – szybki przejazd wzdłuż wybrzeża, dobre rozwiązanie, gdy chcesz przemieścić się między bazami noclegowymi,
  • drogowe podejście pod Etnę – serpentyny prowadzące do Rifugio Sapienza; im wyżej, tym chłodniej i surowiej, przy ładnej pogodzie widać morze i okoliczne miasta,
  • lokalne drogi do Taorminy i Castelmola – wąskie, z licznymi zakrętami, ale nagroda w postaci panoram zatoki jest konkretna.

Taormina ma klasyczny problem sycylijskich miast na wzgórzu: ograniczona liczba miejsc parkingowych przy historycznym centrum. Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z dużych parkingów wielopoziomowych poniżej centrum i dojście pieszo lub podjazd autobusem.

Mit: „Etna to jedna droga na sam szczyt”. Asfalt kończy się w okolicach stacji narciarskich i schronisk. Dalej wchodzą w grę kolejki, autobusy 4×4 lub trekking z przewodnikiem. Sam przejazd samochodem daje jednak wrażenie zmiany świata – od zielonych plantacji po krajobraz księżycowy z zastygłą lawą.

Południowo-wschodnia Sycylia – barokowe miasta i wybrzeże

Miasta takie jak Noto, Modica, Ragusa Ibla tworzą gęstą sieć atrakcji w stosunkowo niewielkiej odległości od siebie. Dla kierowcy oznacza to krótkie, ale częste przeskoki między miasteczkami, przeplatane odcinkami wśród pól i gajów oliwnych.

Poprzedni artykułNowa aktualizacja PS5: co się zmieniło?
Adam Zalewski
W PS4life.pl odpowiada za materiały przekrojowe: podsumowania tygodnia, selekcję najważniejszych informacji i komentarze do zmian w branży. Łączy newsy z praktycznymi wnioskami dla użytkowników PS4, PS5 i PSN, pilnując, by nie mieszać plotek z faktami. Przed publikacją porównuje komunikaty producentów, noty prasowe i obserwacje społeczności, a rozbieżności opisuje wprost. Lubi porządkować chaos: wyjaśnia, co się zmienia, kogo dotyczy i jakie są możliwe konsekwencje. Pisze odpowiedzialnie, unikając kategorycznych tez tam, gdzie brakuje twardych danych.