Dust – An Elysian Tail – okiem gracza
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

W październiku na porty naszych konsol zawitał „indyk”, który odmienił moje postrzeganie tejże kategorii gier. Nareszcie subskrybenci Playstation Plus otrzymali niezależny tytuł, który jest wart uwagi. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat Dust – An Elysian Tail.

Należałoby zacząć od tego, że Dust – An Elysian Tail nie jest tytułem nowym. Swoją premierę miał on już w 2012 roku w xbox live. Tytuł pojawił się następnie w serwisie Steam w roku 2013. Aktualnie gości on również na portach Playstation 4. Co jest w nim takiego wyjątkowego i dlaczego nic o nim nigdy przedtem nie słyszałem? Na jedno z tych pytań postaram się znaleźć kilka w miarę sensownych odpowiedzi.

To co rzuca nam się w oczy od razu, to przecudna bajecznie przedstawiona grafika. Od razu należy zaznaczyć, iż zdaje się ona być największym plusem a zarazem minusem gry. Dlaczego? To zawęża niestety grono odbiorców tegoż tytułu. Nie każdego urzeknie cukierkowa i tak kolorowa szata graficzna. Niektórych odrzuci z powodu nieco dziecinnej stylistyki, a niektórych przyciągnie. Nigdy nie ukrywałem, że swojego czasu byłem wielkim fanem japońskiego anime czy też mangi. Dlatego być może przyzwyczaiłem się do stylistyki rysowania wielkich wyrazistych oczu i ckliwych ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu ) wielowarstwowych wątków. Dałem temu barwnemu światu szansę i zagłębiłem się w bajeczny świat Falany.

Czym jest tak naprawdę ten niesamowicie kolorowy „indyk”? Na pierwszy rzut oka – siekana platformówka 2D, nic więcej? A jednak nie szufladkowałbym Dust tak prędko… Oczywiście nie da się ukryć, że jest to side-scroll ale kryje on w sobie o wiele więcej aniżeli proste masakrowanie nadciągających przeciwników. Ma w sobie kilka „rzeczy” świadczących o tym, iż jest on poniekąd ( nie zlinczujcie mnie za to;)) – RPGiem (?). Nie zamierzam tu nawet próbować stawiać Dusta na równi z klasycznym postrzeganiem gatunku Roll Playing Game. Jednakże nie sposób odmówić mu pewnych praw dotyczących tejże płaszczyzny gatunku.

fabuła mająca na celu wyjaśnienie przeszłości głównego bohatera
masa misji pobocznych ( po zakończeniu głównego wątku w 11 godzin, okazało się że ukończyłem 50% gry )
system Level Up postaci głównego bohatera
możliwość upgradowania czterech atrybutów – obrona, atak, witalność oraz mana (ta ostatnia dotyczy naszego pomocnika Fidgeta)
dość obszerny świat, w którym możemy swobodnie się poruszać
crafting ( tu muszę zaznaczyć, że jest on nieco smaczkiem aniżeli istotnym elementem gry )

Chciałbym opowiedzieć nieco o fabule lecz popsułbym w ten sposób całą zabawę tym, którzy pomimo bajkowej stylistyki sięgną po ten tytuł. Wspomnę jedynie, że nasz główny bohater budzi się w lesie i nie wie kim jest. Przemawia do niego legendarny miecz zwany Ahrah i uświadamia mu, że od tej pory winien zwać się Dust… Opowieść zyskuje barw i historia faktycznie jest w stanie poruszyć, ale o tym przekonają się jedynie Ci, którzy zechcą ujrzeć w tym coś więcej niż tylko slasher. Fani czystej masakry również znajdą tu coś dla siebie. Możliwość łączenia combosów jest nader satysfakcjonująca. Jeśli zaś chodzi o to co dzieje się na ekranie, to jest to po prostu poezja. Walka toczy się w sposób niesamowicie płynny i miodny zarazem. Jesteśmy w stanie poczuć, że jesteśmy faktycznie kimś, z kim nie warto zadzierać. Dust potrafi wręcz wyskoczyć na drugi ekran wysokości wybijając przeciwników w powietrze. Wygląda to naprawdę efektownie i hipnotyzuje na długi okres czasu. Tak na marginesie, to nie pamiętam abym kiedykolwiek grał w coś tak płynnego. Wszystko ładuje się dosłownie w sekundę. Save’owanie odbywa się za naciśnięciem przycisku i walczymy dalej. Byłem oczarowany tym jak to wszystko śmiga. Żadnego wczytywania obszarów ani ścinek. Od dziś gram jedynie w gry 2D ! (żarcik oczywiście ;))

Można by oczywiście podzielić tą recenzję na sekcje typu grafika, muzyka, bohater, fabuła… Nie lubię schematów a więc postaram się wyłuskać jedynie to, co wywarło na mnie największe wrażenie. Zwykle zwracam uwagę na rzeczy, których na próżno szukać w innych tytułach. Każda gra powinna nieść ze sobą powiew świeżości.. I każda winna mieć w sobie coś co przyciąga na tyle aby wyróżnić ją od reszty. Znalazłem to „coś” !

Dubbing i burzenie Czwartej Ściany

Sam nie wiem czy jestem typem wzrokowca czy też słuchowca, ale wiem jedno – lubię odczuwać emocje w głosach, które są użyczane bohaterom naszych cyfrowych podróży. Nie cierpię gdy robi się to w sposób „na odpier…”. Jest to swoistą formą sztuki, gdyż wymaga pewnych umiejętności aktorskich. Nie każdy kto ma przyjemną barwę głosu powinien zabierać się za jego podkładanie. Mógłbym tu poruszyć temat polskiej sceny dubbingu do gier, ale wówczas ten artykuł utonąłby w rzece niecenzuralnych słów i wyrażeń… Więc po prostu dam temu spokój ( na razie.. ). Dust – An Elysian Tail ma to zaplecze opanowane do perfekcji. Nie jestem w stanie powiedzieć ani jednego negatywnego słowa na temat dialogów w tej produkcji. Jestem pod olbrzymim wrażeniem przejęcia w głosie bohaterów, których napotykamy na swojej drodze. Niekiedy zdaje się to kontrastować z barwną stylistyką świata, który jest pełen kolorów i bajkowych stworzeń. Jednak ten kontrast zdaje się być na plus, gdyż nadaje tym postaciom wyrazu jak i swoistego charakteru. Bajkowe stworki zdają się posiadać ludzkie emocje. Tak powinno się tworzyć świat pełen życia! Podchodząc profesjonalnie do tematu dubbingu wyposażamy cyfrowych bohaterów w coś, co jest nam najbliższe i z czym możemy empatyzować. Jednym słowem – obdarzamy ich duszą… Tytułowy Dust cierpi nie mogąc znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące tego kim jest i gdzie zmierza. Często odbieramy wrażenie, że jego zmagania są czymś namacalnym. Głos to jedyny instrument, który w najczystszy sposób oddaje stan ducha i psychiki. I tu widzimy to jak na dłoni. Każdy napotkany NPC wnosi ze sobą coś namacalnego jak i coś indywidualnego. Wnosi swój charakter a to za sprawą tonu i emocji w głosie, którym został obdarzony.
Jeśli już poruszyłem temat dialogów i charakterystycznych postaci, to nie mogę nie wspomnieć o indywidualności, która na stałe zapadła mi w pamięć. Mowa tu o wiernym towarzyszu Dusta, Nimbata o imieniu Fidget. Jest on głównym powodem moich częstych uśmiechów podczas rozgrywki. Czyżbym zapomniał o tym wspomnieć? Tak, ta gra jest pełna dowcipnych komentarzy i dialogów sytuacyjnych. I to wszystko głównie za sprawą jednego uroczego latającego stworka – Fidgeta! Zachowanie i docinki tego przesympatycznego zwierzaka nie raz potrafią zwalić z nóg, a już na pewno są w stanie wywołać uśmiech. Fidged często bywa cyniczny i z rezerwą podchodzi do wszelkich zdarzeń występujących w grze. Jest on częstym zapalnikiem efektu znanego nam już z takich produkcji jak Metal Gear Solid. Mam tu na myśli zjawisko „burzenia czwartej ściany”, czyli igranie ze światem rzeczywistym gracza. Niekiedy naśmiewanie się z systemu rozgrywki lub komentarz dotyczący danej misji, jest powalający. Fidget jest dla mnie tym czymś łączącym świat gry ze światem po drugiej stronie ekranu. Nawiązuje z nami nieformalną nić porozumienia a co za tym idzie, bardzo szybko zyskuje naszą pełną sympatię. Nie będę zdradzał tych smaczków ale chciałbym wspomnieć o jednym. Podczas jednej z misji pobocznych mamy odszukać pięć owiec i dostarczyć je do napotkanego wcześniej jegomościa. W momencie napotkania pierwszej z nich Dust ( jak to w grach bywa) chowa ją do ekwipunku. Nasz latający kompan oczywiście nie może oprzeć się i pyta Dusta o to, co stało się z owcą;). Przecież jest zbyt duża aby schować ją do plecaka! Takich sytuacji jest więcej i wierzcie mi, że potrafią rozbroić nawet zatwardziałego ponuraka.

Podsumowując, jest to dla mnie coś pięknego i nowatorskiego ( tak wiem, że jest to gra z 2012 ;)). Zabawa jest przednia a elementy RPG dodają niesamowitego smaczku. Niekiedy zdaje się być zbyt łatwa ale zawsze można podbić poziom trudności. Jak dla mnie Dust zasługuje na uwagę, choćby ze względu na tematy jakie porusza w swojej fabule i na emocje jakie wywołuje u gracza. Wiem, że stylistyka samej gry nie każdego zachęci do posiedzenia przy tym tytule dłużej, ale tych którym to nie przeszkadza z pewnością urzeknie.

Daję temu tytułowi pełne zielone światło !
9 / 10