Tak się złożyła, że start mojego bloga o sporcie przypadł na okres Mistrzostw Świata w Piłce Ręcznej Mężczyzn 🙂 I to na dodatek w półfinale z Chorwacją.
Gdybym wystartował rok temu (ME), czy dwa lata temu (MŚ) to również odbywały by się jakieś zawody w piłce ręcznej mężczyzn. I jak chyba większość przeciętnych kibiców w Polsce, jakieś większe zainteresowanie popularnym szczypiorniakiem było u mnie właśnie dwa lata temu podczas Mistrzostw Świata w Niemczech, właśnie od grupowego, wygranego meczu z Niemcami. Oglądając wówczas to potkanie w pamięci miałem (jakże by inaczej!) oczywiście mecz polskiej reprezentacji także z drużyną Niemiec, także na Mistrzostwach Świata w Niemczech, także w fazie grupowej, ale… w piłce nożnej. Jakoś tak miałem, że trauma porażki naszych kopaczy na MŚ 2006 trwała u mnie (u Was też?) z pół roku. Swoją drogą to ciekawe, czy tak samo długo przejmował się tym Janas, albo nasi reprezentanci… No ale do rzeczy 🙂
Pierwsze wówczas dwa mecze, które wygraliśmy kolejno z Argentyną, a później z Brazylią napawały mnie już dumą, że oto naród nasz wybrany przynajmniej w jednej dyscyplinie bije te potęgi footballowe na głowę 🙂 No a po zwycięskim meczy z Niemcami miałem ochotę wszem i wobec wykrzyczeć, że nie mamy co mieć kompleksów. Szkoda, że po finałowym, przegranym przez nasz zespół spotkaniu, nie miałem już takiej ochoty 🙂
Jednakże 2 lata później, tj. dzisiaj mam ochotę to zrobić. Oczywiście o wiele lepiej byłoby to zrobić po zwycięskim meczu w finale, ale już teraz byłaby ku temu doskonała okazja. Wszak nie zapominajmy, że gramy z gospodarzami (oj reprezentanci w piłkę nożną wiedzą doskonale, co to oznacza), a zwłaszcza przeciwko rewelacyjnemu Ivano Balić‘owi. Ten kto nie wie , co znaczy to nazwisko w piłce ręcznej mężczyzn, a ma jakieś pojęcie o piłce nożnej , to niech sobie wyobrazi takiego np. Kake (za przeproszeniem 😛 )
Pamiętam, ile ten zawodnik napsuł naszej drużynie w przegranym meczy rok temu na Mistrzostwach Europy…. Nawet sami zawodnicy wspominali, że tamten pojedynek to przegrali z Balić’em… No oby teraz było inaczej. Co prawda szansa do rewanżu była i nawet udana, gdyż nasza drużyna, pokonała Chorwację w sierpniu 2008 r. na Olimpiadzie w Pekinie. Jednakże z tego, co pamiętam to Balić zagrał przeciwko naszej drużynie po jakieś, czy też w trakcie jakiejś kontuzji. A jak wchodził to i tak powodował niemałe spustoszenie.
No dobra, koniec tych wspomnień 🙂 Na koniec polecam zobaczyć kilka akcji wspomnianego Ivano Balićia. Obyśmy za 24 h nie musieli rozpamiętywać tego nazwiska w złych dla nas wspomnieniach… Będąc patriota i sportowym optymistą obstawiam zwycięstwo Polski, a co mi tam 😀





Czytając artykuł o możliwości wystąpienia Wenty Stycznie dzisiaj, byłam bardzo zaintrygowana tym tematem. Autor wykonał świetną pracę zbierając informacje na temat tego wyjątkowego zjawiska, które budzi zawsze wiele emocji. Mimo że prognozy nie zawsze się sprawdzają, mam nadzieję, że dziś uda się zaobserwować to niezwykłe zjawisko na niebie. Dziękuję autorowi za ciekawą lekturę i rozbudzenie mojej ciekawości w kwestii astronomii.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.