PS4life

Gdzie ci charyzmatyczni protagoniści, których tak kochamy?

To pytanie jest ze mną już od dłuższego czasu. Jak myślicie? Czemu niektóre gry przypadają nam do gustu a niektóre nie? I Co sprawia, że dany tytuł na stałe zapada nam w pamięć a o innym zapominamy od razu?

Rozważania na ten temat pogłębiły się podczas mojej podróży do świata WATCH_DOGS. Próbowałem zadać sobie pytanie – Dlaczego ta gra nie przyciąga mojej uwagi? Czyżbym miał obiekcje co do tego tytułu już na starcie? Nie mogąc zrozumieć dlaczego historia nie wciąga mej osoby na tyle, aby zatopić się w niej bez reszty, próbowałem dalej. Po dwóch godzinach zrozumiałem – nie potrafię zrozumieć motywacji głównego bohatera. Nie widzę jego emocji ani jakiejkolwiek charyzmy! Aiden nie jest postacią, z którą można wytworzyć jakąkolwiek więź opierającą się na sympatii lub empatii. Aiden jest nijaki!

aiden

I tu pojawia się istotny problem, o którym chciałbym dzisiaj wspomnieć. Co sprawia, iż takie tytuły jak Metal Gear Solid, Devil May Cry (nie reboot), Prince of Persia czy The Last of Us nadal goszczą w pamięci wielu graczy? Zdaję sobie sprawę z tego, że są to już klasyki, które same w sobie stanowią markę. Aczkolwiek wydaje mi się, że oprócz rozgrywki i pomysłu na tytuł, bardzo dużą wagę odgrywa tu coś jeszcze. Mam tu na myśli rolę jaką odgrywa stworzenie wyrazistego profilu psychologicznego głównego bohatera, a co za tym idzie – autentycznej postaci naszego protagonisty.

the-boss-metal-gear-solid

Jeżeli nie będziemy w stanie poczuć jakiejkolwiek sympatii do głównego bohatera historii, której będziemy częścią przez kilka dobrych godzin, to będzie to podróż nie wnosząca nic poza ładną grafiką i oprawą muzyczną. Co raz częściej producenci zapominają o tym, że to nie dodatki są ważne ale główny fundament, którym w każdym jednym przypadku jest nasz protagonista i jego historia. Te dwie rzeczy winny być nierozłączne. Nie ma wciągającej fabuły bez autentycznego bohatera.

dante-devil-may-cry-3-10625972-1024-768

Mało komu imię Dante nie kojarzy się z aroganckim, dowcipnym (na swój unikalny sposób) i charyzmatycznym jegomościem. Dante jest wyrazisty, a co za tym idzie – jest jakiś!
Solid Snake jest kolejnym przykładem na to, jak można rozbudować złożony portret psychologiczny i stworzyć postać, która wywołuje w graczu jakieś emocje. Snake jest jakiś!
Nawet bezimienny Książę Persji daje się lubić za to, czym jest motywowany i jak autentyczną postacią jest w swoim nieustannym zmaganiu. Tak, nawet Książę bez imienia jest jakiś!
Szczytem jakiego najwidoczniej można sięgnąć jest kreacja postaci Joela i Ellie. Te dwie osoby są na tyle obdarzone ludzkimi emocjami i niuansami wypływającymi z interakcji między sobą, że słowo fikcja zdaje się być w tym wypadku  bluźnierstwem. Joel i Ellie są po prostu ludzcy i za to ich kochamy. Z cała pewnością są Jacyś!

Joel-ellie-truck

Postać Aidena Pearce’a muszę niestety wrzucić do szufladki z napisem „Nijacy”. Jest już tam kilkoro, którym nie udało się kupić serc graczy. Jest tam już denerwujący swoją osobą zrebootowany Dante o ciemnych włosach. Obok niego leży Connor Kenway z trzeciej odsłony Assasin’s Creed, który też jakoś nie dał się polubić. Nawet znajomek Snake’a – Raiden, znalazł tam swoje niechlubne miejsce dzięki „szybkiemu i na temat” Revengeance. Mam jedynie nadzieję na to, aby takich przykładów „bezpłciowości” było w przyszłości jak najmniej.

emodante

Moim zdaniem, nowatorski silnik graficzny gry i nieprzeciętne dźwięki płynące z głośników, to zdecydowanie zbyt mało aby kupić dzisiejszego gracza. Jeśli mamy oddać się w całości przedstawianej nam historii, to główny bohater musi być na tyle obdarzony jakimiś cechami osobowości aby obchodziły nas jego losy. Jeśli zaś protagonista zdaje się nie wiedzieć zbytnio po co jest w tym wykreowanym świecie, to jakim cudem my to mamy wiedzieć?

P.S. Oddajcie nam starego dobrego Dante’go…

O autorze Wyświetl wszystkie posty

avatar

Bogumił Jachimowicz

Gracz, który zwykle poszukuje w grach nieco więcej... Oczekujący aby każdy kolejny tytuł niósł ze sobą jakąkolwiek innowacyjność czy też nietuzinkowość. Często sentymentalnie spoglądający w przeszłość aby porównać świat gamingu kiedyś i dziś. Czasami cynicznie podchodzący do życia, aczkolwiek zawsze stosujący się do obiektywnej analizy rzeczy i zjawisk go otaczających.

  • Zgadzam się w 100%. Postać jak i fabuła muszą być dopracowane, muszą intrygować, wzbudzać emocje, inaczej aż grać się nie chce. Przykład Watch_Dogs jest idealny. Gram w tą grę od niedawna, ale robię to niejako na siłę. Z powodów o których powyżej. I robię to tylko dlatego, że ją mam. I jeśli już tak jest to chcę ją jak najszybciej skończyć (przechodzę już tylko wątek główny, resztę olewam) i… opchnąć.

    • Rafał Kuźmiński

      Aiden to rzeczywiście słabo napisana postać, ale tak miało być. To znaczy on miał być bezwzględnym, dokładnym profesjonalistą. Jeśli tak na to spojrzeć, to nie jest najgorzej.

      • Bogumił Jachimowicz

        Można by wieloma sposobami tłumaczyć postać Aidena.. Na przykład tym, że jest on wychowanym w trudnych warunkach twardzielem, który nie może sobie pozwolić na takie słabości jak emocje. Lecz bycie bezwzględnym nie usprawiedliwia braku charakteru, jakiegokolwiek.. Oczywiście to tylko moje zdanie:). Pzdr

        • Rafał Kuźmiński

          Ależ mam takie samo, słabo stworzona postać, co zresztą widać w mojej recenzji Watch_Dogsów :) Po prostu rozumiem co kierowało twórcami.

    • Bogumił Jachimowicz

      Mam dokładnie tak samo. Gram bo mam. I również opuszczam wątki poboczne aby szybko zaliczyć ten tytuł. Szkoda.

  • Leszek Guc

    Przecież od zawsze tak było że niektóre gry wciągały gracza na długie godziny tylko dlatego że postać którą się grało miała swój „charakter” – i gracz się w nią „wczuwał”. Jeżeli chodzi o gry na PS, nie mam dużego doświadczenia, ale rzeczywiście The Last Of Us – to jedna z tych gier dla której sięgnąłem po PS4 – i się nie zawiodłem ! Natomiast postać Ronana O’Connora z gry Murdered: Soul Suspect jakoś nie specjalnie przypadła mi do gustu – grę przeszedłem raz i nie zamierzam do niej wracać. Oczywiście należy pamiętać iż każdy z Nas ma inne gusta …

    • Rafał Kuźmiński

      O’Connor był najciekawszy na początku, gdy nawet w obliczu śmierci nie zostawił papierosa na ziemi :D

  • Rafał Kuźmiński

    A co do AC III to ta część Assassynów ma najlepszego, najfajniej wykreowanego bohatera. Jest dowcipny, pewny siebie, arogancki i zawsze wie, co powiedzieć. Nazywa się Haytham Kenwey i niestety długo nim nie pograliśmy :(

  • Mate1512

    Panie Bogumiłe, nie możesz zrozumieć motywu Aiden? Jest jasny jak słońce mści się na człowieku który wykonywał zlecenie usunięcia Aidena. Co w tym nie jasnego? Aiden jest zwykłym sukinsynem, któremu powieka nie drgnie podczas egzekwowania swojej racji. Więc nie spodziewam się gościa który chodzi z uśmiechem od ucha do ucha tylko wyrafinowanego i brutalnego msciciela, którym jest Aiden Pearce. Jest poniekąd odpowiedzialny za to co się wydarzyło (nie będę spojlerował).To trudno aby był duszą towarzystwa.

    • Rafał Kuźmiński

      To się trochę nie zgadza z tym, że jest człowiekiem który wstawia memy na znakach cyfrowych, bierze cyfrowe narkotyki i pomaga nieznanym prostytutkom.

      • Mate1512

        Ale to nie chodzi o „zabawy-wypelniacze” w grze tylko o glownego bohatera i kampanie.

        • Bogumił Jachimowicz

          Wydaje mi się, że na charakterystykę głównej postaci składa się całokształt przedstawionej gry.