PS4life

Czy w kolejnej odsłonie Tomb Raidera Lara będzie miała brodę?!

Do przemyśleń na temat przyszłości ogólnie pojętej rozrywki skłonił mnie oczywiście ostatni konkurs Eurowizji. Chodzi oczywiście o triumfatora/rkę… ale właściwie co to ma wspólnego z grami? Mam nadzieję, że niewiele.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Przemysł rozrywkowy chwyta sukces Pani/Pana Kiełbasy i rozważa wdrażanie podobnych tendencji w grach. Niby dlaczego nie? Jeżeli coś się sprzedaje to dlaczego nie odgryźć dla siebie troszkę tego tortu. Branża gier już stała się przemysłem, z którym muszą liczyć się najwięksi. Hollywood czerpie inspiracje z gier, gry z filmów… to już norma. Coraz częściej po gry sięga także przemysł muzyczny.

Koncerty utworów z najpopularniejszych gier, teledyski znanych wykonawców z postaciami z gier itd. Tak więc nowy trend, czy sukces w jednej z tych branż może przełożyć się na podobne reakcje i tendencje w pozostałych. Czyli norma. No to teraz co może się wydarzyć?… Lara Croft z brodą?… Kratos w sukience, a może Master Chief w różowym pancerzu?

Eurowizja-2014

Do czego zmierzam?… ano do tego drogi graczu, że coraz częściej w dzisiejszym świecie odnosi się sukces tylko dlatego, że jest się innym. I tylko dlatego. Czy pan/pani Kiełbasa wygrał/ła by Eurowizję gdyby zgolił/a brodę?…. nie sądzę. Tak więc w konkursie PIOSENKI wygrał odmienny wygląd a nie muzyka. Do polityki pchają się ludzie, którzy nie mają o niej zielonego pojęcia… i wygrywają… tylko dlatego, że są inni od ogólnie przyjętych norm i kanonów.

Nie chcę ani nikogo urazić, i nie chcę, żeby ktoś traktował mnie jak troglodytę z klapkami na oczach. Nic z tych rzeczy. Chcę po prostu, aby liczył się talent i doświadczenie, aby na właściwych miejscach znajdowali sie właściwi ludzie, aby promowane było szczere piękno i talenty, a nie udawane dziwactwa. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że Kiełbasa bez brody nie wygrał/a by Eurowizji, a Grodzki/a jako mężczyzna nie wszedł by między poselskie ławy, a piłkarz i pływaczka czy bokser najlepiej gdyby zajmowaliby się dalej tym na czym znają się najlepiej, czyli sportem, a nie polityką.

Ale żyjemy w taki a nie innym świecie i możemy się z tym albo zgodzić albo nie. Reasumując, mam nadzieję, że chociaż w elektronicznej rozrywce Kratos dalej będzie brutalnym zabijaką, Lara Croft dalej będzie symbolem kobiecości w grach, a Master Chief… a niech sobie już włoży ten różowy pancerz…

O autorze Wyświetl wszystkie posty

avatar

Łukasz Wende

Zakręcony optymista. Gra odkąd pamięta i będzie grał do śmierci. Podobno jego pierwsze wypowiedziane słowo to "pad", ale nikt nie wiedział o co chodzi. Maniak PlayStation i serii God Of War. Od ponad roku szczęśliwy tata... dzidzia już jest oswajana z padem.

  • Piotrek

    Ostatnie zdanie mnie rozwaliło „a Master Chief… a niech sobie już włoży ten różowy pancerz…” :D